16. Rallye Automobile de Monte-Carlo
1937

Rallye Monte Carlo
26-30 January 1937
Total entries: 133
Total starts: 121
Total finished: 81

MONACO

Entries and results:
No. Country: Crew: Car: Model: Start point: Res.: Pts.: Class: Pos.: Ladies Cup:
1 Petre G. Cristea / Carlo Cielo Ford   Palermo 07th 846.15      
2   J. Hofmans Ford              
3 E.A.C. Cornelius DKW     29th   →1500 06th  
4   J. Hofmans Ford     59th        
5 A.C Scott HRG   Umea 33rd   →1500 07th  
6   J. Foch / Bousquet Citroën   Stavanger 22nd        
7 J.F.C. Westerman Ford     67th        
8 S.C.H.Davis / A.Hunt / G.Hill Wolseley     42nd        
9 Nowak / Stanisław Prądzyński Ford V8 Stavanger acc.        
10 Lucjan Borowik / Marian Wierzba Tatra 75 Umea 31st        
11 France Jean Paul / J. Danniel Delahaye   Stavanger 08th 844.15      
12 T.G.W. Appleby / Tourer Talbot     64th        
16 France I. Zamfirescu / Jean Trévoux Hotchkiss   Palermo 03th 848.35      
17 E.A. Denny / E.N. Hewitt Riley     70th        
18 A. Buyze / H.J. Stemerdink DKW     65th        
19   Harris / Morgan MG   Stavanger 44th   →1500 09th  
20 France René le Bègue / Julio Quinlin Delahaye 135 Stavanger 01st 852.20      
21 Baron F.J.J. von Heemstra Fiat     68th        
22 Vladimir Formánek / P. Steinberg Aero 30 Bucharest 34th   →1500 08th  
23 Miss D. Patten Salmson     43rd        
24   Howey Bentley     78th        
25 France Germaine Rouault / M. Rodrigue Matford   Stavanger 46th       3rd
27   Č. Burba Ford     72nd        
28   H.P. Werkamman van Keulen / G. Sillevis Opel     63rd        
29 France Maurice Worms Hotchkiss   Stavanger 15th        
30 Windham Carmichael-Anstruther Ford     40th        
32   T.S. Grimshaw Crossley     66th        
33     Simca     fail.        
35 France Charles Lahaye / René Quatressous Renault Nervasport Stavanger 06th 847.25      
36   L. Villoresi Fiat 1500 Palermo 13th 842.15 1500 01st  
37 France Dr L. Billon / Joullie Duclos Renault     35th        
38   A. Erlanger Citroën     39th        
39   C.A. Brugma / W. van Doorn Ford     55th        
40   E.E. Parnell Hillman   John O'Groats 53rd       5th
41   R.G.J. Kingsmill Ford     47th        
42 Vladimir Vojtechovsky / Zák Aero 50   38th        
45 D.E.M. Douglas-Morris Hillman     75th        
46 Jack Harrop SS     30th        
47   Ruteau Pontiac     54th        
48 Emerik Bellen / Mrs Bellen Fiat 1500 Warsaw 62nd   →1500 13th  
49 R.G. Knutsen / Trygve Aas Ford V8 Stavanger 09th 845.10      
50 Eddie Hertzberger / S.M. Hymans Graham-Paige     56th        
52 Anna van Vredenburch / G. von Limburg Stirum Ford   Amsterdam 51st       4th
53 Gerard Bakker-Schut / Ernest Mutsaerts Lincoln     26th        
54   F. Habrut Ford   Umea 20th        
55 J.A. van Beeck-Calkoen Ford   Stavanger 11th 844.15      
56 Lex van Strien Ford   Tallin 12th 842.70      
57 Tadeusz Marek / Józef Jakubowski Polski Fiat 508 Palermo 80th   →1500 24th  
58 W.L. Innes Riley   Umea 23rd   →1500 03rd  
63 J.E.P. Howey SS     45th        
65 W.A. Mackenzie Daimler     77th        
67   Depresle / Seylair Simca-Fiat     69th        
69 Stella Zagórna / Aleksander Mazurek Chevrolet Master Sedan Bucharest 25th        
68 Świądek / Breslauer Polski Fiat 508 Palermo acc.        
72 Miss V-M. Wilby Armstrong Siddeley   John O'Groats 60th       6th
77   W. van de Weerd Bedford     76th        
79 France H. Imbert / Jean Franqueville Delage D6-70 Umea 19th        
81   Robert Glad / Bruno de Neergaard Morris Ten Six Special Umea 57th   →1500 11th  
83 Wiesengrund / Kowatz DKW 684 cc Bucharest ?          
84 Morna Lloyd Vaughan / Charlotte Nash Standard     acc.        
85   Richier Delavau / Delavau Delage     36th        
86 France Ph. de Massa / Norbert Mahé Talbot   Stavanger 02nd 851.70      
87 F. Stanley Barnes Singer Nine   73rd        
88 France Laury Schell / René Dreyfus Delahaye 135S Stavanger 04th 848.75      
96 Grigorescu BMW   Bucharest          
97   C. Brusell / E. Comtesse von Blixen-Finecke Ford     37th       2nd
99   J.G. Beurs Mercedes-Benz bus   81st        
100 Carl Schade Ford     52nd        
101 J.C.S. Nyenbandring de Boer Lincoln     48th        
102   A. B. Grant Jr. / D. M. Wilson Triumph   John O'Groats 61st   →1500 12th  
103   M. Jacobs / T.de Boer Buick   Stavanger 05th 847.85      
105   Barchman Wuytiers Packard     58th        
106 G.J.W. Zeehuisen / J. der Kinderen BMW     79th        
109 B.J.T. van der Hoek Packard     18th        
114 Maurice Gatsonides / Kees Sanders Hillman Minx Umea 21st 832.60 →1500 02nd  
115 D.H. Murray Frazer Nash   Umea 16th 840.85      
117 F.E. Nord Mercedes-Benz     71st        
118 Mahr / Hodač Fiat   Bucharest dns        
119   Karl Siltan / Aku Zimmerman Nash     49th        
120 Zdenek Pohl / Jaroslav Hausman Škoda Rapid Palermo 27th   →1500 04th  
122   J.F.C. Wellings SS     32nd        
123 Greta Molander Plymouth   Umea 17th       1st
124 Alan P. Good Lagonda     41st        
126   N.K.F. Falkenberg Oldsmobile     24th        
128 France Ch. Cordier Buick   Tallin 10th        
129 C.B. Neamtu-Dolonel / Alexandru Berlescu Ford   Bucharest 14th 841.70      
130 A.N.P. Joanidi Ford 1157 cc Bucharest ? 28th   →1500 05th  
131 A.E. Dobell Lagonda M45R   74th        
132 Rosenauer BMW   Bucharest          
134 G. Osjord / B. Idsøe Hanomag   Stavanger 50th   →1500 10th  
    R. Terms Chrysler     ?        
  E. Rajna Fiat     ?        
  Mlle. L.-N. Pappos Fiat     ?        
    Miyze / Stermerdink DKW     ?        
    Hohnans Ford     ?        
  G. Yannoulatos / P. Yannoulatos Fiat     ?        
    Lecoq Citroën     dnf        
    Carriére Matford     dnf        
1st
 René le Bègue and Julio Quinlin
Delahaye 135
Stavanger
 
2nd
 Ph. de Massa and Norbert Mahe
Talbot
Stavanger
3rd
 I. Zamfirescu and Jean Trévoux
Hotchkiss
Palermo
 
4th
 Laury Schell and René Dreyfus
Delahaye 135S
Stavanger
 
5th
 M. Jacobs and T. de Boer
Buick
Stavanger
 

Rallye Monte Carlo 1937.
Na trasie najcięższej próby turystycznej świata.

Z poprzednich numerów ATS Czytelnicy dowiedzieli się o przygotowaniach kierowców polskich, do wielkiego zjazdu samochodowego XVI Rallye Monte-Carlo 1937. Jak wiadomo, regulamin Rallye nasuwał szereg wątpliwości, których złe strony sprawdziły się. W raidzie ogółem wzięło udział 131 zawodników startujących z krańców Europy: południowego Palermo, zaśnieźonego Stavanger i Umea, Tallinna, dalekich Aten, Bukaresztu. O szereg nagród lokalnych walczyły grupy Anglików z John O'Groats i Holendrów z Amsterdamu.
Pięć polskich załóg postanowiło szukać szczęścia osobno, jedynie ekipy pp. Świądka - Breslauera oraz Marka Jakubowskiego na Polskich Fiatach, z uwagi na ułatwienia dla tej marki we Włoszech startowały razem z Palermo. Nowak obrał Stavanger, Borowik Umea wreszcie Zagórna i Mazurek - Bukareszt.

KOSZMARNA JAZDA NA START DO STAVANGER.

Ekipa Nowaka, po długich naradach, zmuszona do rezygnacji ze startu z Tallinna, zdecydowała startować z norweskiego Stavanger. Wyniki ostatnich Rallye dowodziły jasno, że większość ekip ze Stavanger dojeżdża do mety. Pierwsze etapy są górskie, ale bezśnieżne. Jak było w istocie - poniżej.
18 stycznia żegnany przez grono przyjaciół i delegatów Automobilklubu Polski, nasz Ford doskonale wyekwipowany w daleką podróż, ruszył z alei Szucha na Poznań. Pragnęliśmy jednym dniem dojechać do Hamburga. Noc całą spędziliśmy na szosie do Poznania, gdzie wóz kołysząc się i stękając na wybojach, rzadko miał chwile odpoczynku na krótkich odcinkach asfaltu. Śniadanie na dworcu w Poznaniu i w drogę do granicy. Formalności dewizowe, za szlabanem droga poprawia się z miejsca. Asfalty zaczynają się dopiero po jakichś 75 km od granicy.
Po drodze obserwujemy liczne obozy pracy, w budkach wartowniczych stoją młodzi Niemcy, trzymając na ramieniu zamiast karabinu łopatę. Zaczyna śnieg padać. Zdecydowanie nie mamy szczęścia do Niemiec. Ile razy przejeżdżamy przez terytorium Rzeszy stale prześladują nas niepogody i niepowodzenia.
W drodze do Berlina widzimy dużo wojskowych aut terenowych, formacje odbywają manewry w bliskości naszej granicy. Ciemny i ponury Berlin, przeładowany wielkimi pomnikami, ogromem reklam i wielkim ruchem, zasypany jest śniegiem. Objeżdżamy opustoszały stadion olimpijski. Martwota bije od zimnych murów. Opodal opustoszałe wielkie stacje kolejowe.
Nastrój w Niemczech niemiły, smutmo, przygnębienie, denerwują sztuczne entuzjazmy teatralne, dekoracje.
Przez Charlottenburg dojeżdżamy do Nauen, gdzie zjadamy drogi i niesmaczny obiad. Szosa jest coraz bardziej zaśnieżona, wreszcie pod Perleberg zatrzymuje nas karawana kilkudziesięciu ciężarówek z przyczepkami, wozów osobowych i motocykli. Szosa pokryta lodową powłoką, samochód jest nie do opanowania, na nogach nie można ustać. Co parę metrów zaspy śnieżne. Koła ślizgają się po lodzie. Sytuacja staje się groźna z minuty na minutę. Silny wiatr nawiewa nowe warstwy śniegu i mgły, która momentalnie zamarza, pogrubiając lodową powłokę.
Niesamowicie wygląda w świetle reflektorów, w poświstach wichru, karawan samochodowy wiozący nieboszczyka. Szofer założył łańcuchy i stara się sforsować drogę. My podkładamy pod koła pledy i posuwamy się od zaspy do zaspy, które przekopujemy łopatami, zabranymi na szczęście ze sobą. Praca trwa przez 6 godzin, w ciągu których posunęliśmy się o 300 metrów. Dalej droga zalodzona, ale bez zasp.
Nad ranem znużeni przyjeżdżamy do Hamburga, krótkie zwiedzanie miasta z malowniczymi starvmi dzielnicami i brzydkimi nowoczesnymi gmachami, jak Chilehaus.
Kierujemy się do granicy duńskiej. Na szosie przekopane już zaspy sięgające 2 metrów. Po drodze widzimy kilka aut w rowach. Dojeżdżamy do Flensburga.
Na granicy niemiecko-duńskiej spotykamy znanego raidowca Holendra Cornelius'a, który nie mogąc przebić się przez śniegi w Danii jedzie do Warnemünde, skąd statkiem do Szwecji i dalej do Umea.

40 LAT NIE BYŁO TAKICH ŚNIEGóW.

Cała Jutlandia zawalona jest śniegiem. na który czekano 40 lat.
Nocujemy na granicy w Padborg, rano ładujemy Forda na pociąg i jedziemy do Fredericia odległej o 60 km. Pierwotny zamiar dotarcia na kołach do Frederikshavn musimy radykalnie zmienić.
Wóz nasz przychodzi do Fredericia dopiero wieczorem, cały dzień oczekiwania skracamy sobie zwiedzaniem cichego miasteczka duńskiego. Duńczycy są narodem niezwykle czystym i uprzejmym. Cenią ciszę i spokój. Ciągle rozmawiają przez telefon, ciągle piją kawę. W parterowych domkach mają przed oknami specjalne wizjery pozwalające obserwować przechodzących ulicą. Tego ostatniego oczywiście niema w wielkich miastach
Wreszcie wóz nasz otrzymujemy z kolei. W silnym tempie, po szosach lekko przysypanych śniegiem, kierujemy się do Kopenhagi. Mały Bełt przejeżdżamy nowym mostem. Wyspę Fyn mijamy w szybkim tempie. W Körsor ładujemy wóz na pociąg. Obok Forda stoją trzy wielkie pociągi i kilkanaście wagonów towarowych.
Podróż przez Wielki Bełt trwa 1 i pół godziny. Niesamowicie wygląda nasz prom wielkości arki Noego, cały skuty lodem. Pasażerowie posilają się nieodzowną w Danii kawą w pięknych salonach promu. Trzeba trafu, że przy naszym stole sąsiadujemy z córką byłego posła duńskiego w Warszawie. Dunka niezbyt chwali sobie pobyt w Polsce. Lądujemy na Seeland skąd szosą w nocy dojeżdżamy do fantastycznie oświetlonej Kopenhagi. Obok lamp ulicz nych wiszą dosłownie całe sznury żarówek o dużej sile. Przedmieścia Kopenhagi ciągną się kilometrami, szerokie arterie wlotowe oświetlone niebieskimi lub żółtymi lampami sodowymi.
Nocujemy w Kopenhadze, skąd postanawiamy statkiem jechać do Stavanger. Dowiadujemy się, że statek taki właśnie odszedł. Postanawiamy jechać systemem kombinowanym: statek-szosa.
W wielkiej montowni Forda, gdzie przeglądają naszego Forda udziela nam pomocy Polak p. Strzeszewski. Fabryka imponuje ogromem, pracuje chwilowo nie w 100%, a nastawia się na produkcję popularnych V8. Urządzenia fabryczne, łańcuchy montażowe, system pracy sprecyzowany do ostatnich granic sił i możliwości. Jako fakt przytacza nam p. Strzeszewski wypadek przeniesienia robotnika po 10-letnim montowaniu prawej lampy, do montowania.., lewej lampy.

PODRÓŻ Z PERSPEKTYWĄ ZATONIĘCIA.

Wieczorem ładujemy nasz wóz na statek odpływający do duńskiego portu Frederikshavn. Sund i Kattegat są spokojne, śpimy zatem dobrze i rano budzimy, się w Frederikshavn z 2-dniowym opóźnieniem, w stosunku do przewidywań naszego planu. Tutaj po 20-minutowym postoju ładujemy naszego Forda na maleńki, 700-tonowy statek o dumnej nazwie „Harold Haarfager”.
Z gazet dowiadujemy się o burzach i licznych awariach na Skagerraku i morzu Północnym. Na zapytanie, czy niema większych statków, odpowiadają nam, że są, ale pojechały ratować tonących. Na widok wielkich fal Skagerraku i mizernego stateczku, który nas wiezie, przechodzą ciarki. Dobijają nas fotografie w gazetach przedstawiające tonące okręty w miejscach, na których wkrótce się znajdziemy. Ale innego wyjścia nie ma.
Po wyjściu z portu rozpoczyna się piekielna huśtawka, która trwa przez 11 godzin. Leżymy w kojach obserwując firanki w drzwiach, które zajmują zgoła nieoczekiwane pozycje, raz unosząc się ku oknu, a raz znikając w korytarzach. Stosuję jakieś pigułki nabyte w Hamburgu, żołądek zmienia mi się w kawałek drewna, ale jakoś nie choruję.
Rozbici zupełnie, z Fordem zalewanym co chwila przez fale, lądujemy w Kristiansand. Miasteczko norweskie zawalone jest śniegiem, którego nie pamiętają tutaj od szeregu lat. Znowu pech. Oświadczają nam, że niema mowy o dojechaniu szosą do Stavanger, statki zaś nie chodzą, bo jest zbyt wielka fala.

13 GODZIN WALKI Z LODAMI, WICHREM I GÓRAMI.

Postanawiamy ryzykować. Kupujemy łańcuchy na 4 koła i wąskimi dróżkami zawalonymi śniegiem, zawieszonymi nad groźnymi fiordami ruszamy do Stavanger. Te 250 km jazdy w nocy stanowią osobny rozdział w naszych wyprawach samochodowych. Droga wije się bez przerwy, proste nie mają więcej, niż 200--300 metrów. Ostre wzniesienia. W dole zamarznięte fiordy. Żadnych zabezpieczeń. Co chwila spotkania z pługami torującymi drogę. Pracujemy łopatami, aby móc się wyminąć. Po ciężkiej drodze na morzu jesteśmy bardzo wyczerpani. Nie wyobrażamy sobie, aby na tej drodze będącej pierwszym etapem raidu można było osiągnąć średnią 40.
Po 13 godzinach walki z górami, lodem, wichrem, który nam wyrwał boczki w budzie, dojeżdżamy do Stavanger, gdzie ostre północne słońce wita nas swym blaskiem, nieoglądanym od szeregu dni jazdy, w śnieżnych chmurach kontynentu.
Większość zawodników przyjechała do Stavanger bezpośrednio z portów francuskich lub angielskich statkami i nie mają wyobrażenia o drodze, jaka ich czeka.

DEPRESJA...

Jesteśmy zrezygnowani i uważamy całą grupę za przepadłą w rozgrywce. Po dwudniowym pobycie w Stavanger, skąd wywieźliśmy jaknajmilsze wspomnienia o gościnności Norwegów, na wielkim placu stanęły 32 maszyny do 4 dniowej jazdy bez przerwy. Na sportowych Delahaye przyszli zwycięzcy Le Begue i Quinlin oraz Schell-Dreyfus, stara Bugatti Lesurque groźnie warczy na starcie. Mały angielski MG Harriss'a i Morgan'a każe nam się zastanowić nad odwagą tych ludzi, którzy na maleńkim wózku puszczają się w taka drogę. Sensacją jest wielki Zephyr z numerem... Indii Holenderskich. Miła ekipa pań Rouault-Rodrigue na Matfordzie, wreszcie zwycięzcy Rallye 1935 Francuzi Lahaye i Quatresous na wielkiej Renault oraz weteran raidowy Anglik Whalley - oto sławy jadące ze Siavanger.

FERALNA 13-TKA....

Nasza flaga powiewa na maszcie. O godz. 13.57 dnia 26 stycznia, nasz Ford startuje jako 13-ty skolei. Tłumy widzów żegnają nas okrzykami.
Tempo rozwijamy, duże pragnąc na pierwszym płaskich kilometrach jaknajwięcej czasu nadrobić. Założone łańcuchy dzwonią, wreszcie wjeżdżamy w znane nam góry. Śnieg coprawda zmalał, ale pokrył się lodem, Wóz tańczy dziko na zakrętach, pnie się w góry, silnymi spadkami zjeżdża w doliny. Nagle przełęcz, na którą windujemy się 1-ym biegiem. Po bokach z dymiącymi chłodnicami stoją mniejsze wozy. Ostry zjazd i znowu lód, wiraże, przepaście.
Wysiłek kierowcy jest ogromny. Nowak świetnie prowadzi wóz ratując nam wielokrotnie życie przez mistrzowskie skręty kierownicy, wyprowadzając wóz z zarzuceń grożących nam w każdej chwili.
Czas płynie powoli. Co chwila musimy pomagać towarzyszom naszym w ustawianiu zarzuconych w bok wozów. Dzielnie trzymają się Francuzi na Matford. 250 km takiej jazdy wyczerpuje nas nerwowo i fizycznie. Jesteśmy ciągle w napięciu. Zapada noc, w górach błyskają potężne reflektory wozów.
Noc przynosi pewną ulgę, nie widać przynajmniej przepaści, w których możemy w każdej chwili się znaleźć. Wreszcie Kristiansand, nadrobiliśmy trochę czasu. Jesteśmy w pierwszej grupie wozów, prowadzących raid ze Stavanger.
Reperujemy porwane łańcuchy, na tył zakładamy nowe. Tankujemy benzynę i jazda do Oslo. Najdłuższy ten etap 380 km przebyliśmy w dobrym tempie ze średnią około 48 km/godz. Droga nadal bardzo trudna, wyślizgana, staje się jednak coraz szerszą. Niebezpieczne spadki z zakrętami, sprawiają, że wóz kilkakrotnie zarzuca stając w odwrotnym kierunku.
W Oslo oczekuje na nas radca polskiego poselstwa p. Szydłowski. Jesteśmy wzruszeni tym pierwszym w historii naszych zagranicznych raidów wypadkiem okazania zainteresowania naszymi wysiłkami. Przyjmuje nas Norweski Klub Automobilowy w wspaniałym własnym gmachu. Znowu reperacja łańcuchów i zdążamy do granicy szwedzkiej. Cieszymy się, że zdołaliśmy przebyć dwa najtrudniejsze etapy bez punktów karnych.
Do Oslo jedzie iuż tylko 24 wozy, 8 zostało w dzikich górach dalekiej Norwegii.

3 PEŁNE OBROTY NA OBLODZONEJ DRODZE.

Przed Góteborg na śliskiej drodze wóz nasz wykonuje trzy pełne obroty, od przewrócenie się brakuje tylko jednej chwili. Chwila powracania wozu do równowagi wydaje nam się godziną, w czasie której przeżywamy silne emocje. Ustawiamy wóz i meldujemy się w Goteborg. Dalei droga jest już łatwa.
Prom w Helsingoborg przewozi nas przez Sund na Seeland. Tam w Danii oczekuje na auto policyjne mające nas pilnować przez całą Danię. Zarządzenie to wywołane jest wypadkami w latach ubiegłych. Spodziewamy się wolnej i spokojnej jazdy.

PILOTAŻ W TEMPIE 100 KM/GODZ.

Tymczasem wóz policyjny z miejsca wali 100 km na godzinę i tempo to utrzymuje na przedmieściach Kopenhagi. W Kopenhadze wąż 46 samochodów (gdyż Umea i Staoanger spotkały się na promie) w piekielnym tempie za wyjącą syreną policyjną wije się w obfitym ruchu ulicznym. Skutek jest natychmiastowy, mały angielski wózek rozbija się.
To podziałało na krewkich policjantów duńskich, któży zwalniają tempo.
Parkujemy w słynnym ogrodzie rozrywkowym Tivoli. Po godzinnym wypoczynku znowu eskorta policji prowadzi nas na prom, którym przebywamy Wielki Bełt. Kontrola w Odense, drogi pogarszając się, słabo przekopane zaspy, ślizgawica. Wreszcie znana nam granica niemiecka w Flensburgu. Znowu Hamburg, przed tym zatykają nam się przewody benzynowe, wóz jedzie 40-50, nadrabiamy jednak dużo i witani na punkcie w Hamburgu przez p. płk. Ryszanka, zjadamy dobry obiad i idziemy na krótki odpoczynek.
Płk. Ryszanek otacza nas iście ojcowską opieką. Po powitaniach przedstawicieli Polski w Oslo i Hamburgu zaczynamy wierzyć, że wreszcie zaniedbany u nas sport motorowy znalazł zrozumienie u ludzi doceniających jego wielkie znaczenie. Wypoczywamy w głębokich fotelach.
Organizacja punktu przeprowadzona przez oddziały motorowe SA działa sprawnie, wolimy jednak miły nastrój klubowy niż dyscyplinę wojskową.
Z Hamburga do Hannoweru po śliskich i lekko zaśnieionych drogach prowadzę ja, Nowak odpoczywa, szykując się do następnego etapu.

BOROWNIK CHWALI SOBIE JAZDĘ Z UMEA.

W Hannowerze mamy okazję dopiero teraz porozmawiać z ekipą Borowika. Chwalą sobie przejazd z Umei. Jadą bez punktów karnych. 0 8-ej wyjazd z Hannoweru w świetnych humorach, zadowoleni z odbycia najtrudniejszych etapów szczęśliwie i bez punktów karnych.

JEDNA SEKUNDA PRZEKREŚLA 3 MIESIĘCZNE WYSIŁKI.

Za kierownicą Nowak. Pada śnieg, jest trochę ślisko. Jedziemy ostrożnie do 70 km/godz. Po 40 km drogi przez Buckenburg przy zjeżdżaniu z góry widzimy, jak z bocznej drogi wyjeżdża na główną drogę mały samochód. Niezdecydowany staje na szosie, zaczyna skręcać raz w lewo raz w prawo. Nowak hamuje i daje sygnały, aby wóz zjechał na prawo. Zdezorjentowany Niemiec skręca w prawo. Trzask gniecionych błotników, lamp, chłodnicy, uderzenie i ścięcie grubego słupa i cisza. Oto rezultat jednej chwili, która przekreśliła nasze 3-miesięczne przygotowania, niesłychane wysiłki dotarcia na start, trudności jazdy na pierwszym 1000 km.
Wóz nie nadaje się do dalszej jazdy. Oś krzywa, chłodnica rozbita. Telefonujemy do Hannoweru, skąd przyjeżdża po nas dźwig i ciągnie do Hannoweru. Zupełnie wyczerpani nerwowo nocujemy w hotelu.

OJCOWSKA OPIEKA PUŁK. RYSZANKA.

Od rana bierzemy się do roboty. Przy wozie staje do pracy 16 ludzi. Postanawiamy jechać dalej poza konkursem. Wątpliwości nasuwa nam wysoki rachunek za reperację, nie dysponujemy taką kwotą. Z pomocą przychodzi nam p. płk. Ryszanek, który telefonicznie zawiadomiony o naszym nieszczęściu, reguluje nasze należności. Ojcowska troskliwość p. pułkownika każe nam wyrazić raz jeszcze swe najgłębsze podziękowanie za okazaną nam pomoc i serce.
Wytyczamy najkrótszą drogę do Monte-Carlo. Przez Kassel, Frankfurt, pierwszą niemiecką autostradą Bad Nauheim-Darmstadt pędzimy przez Niemcy, granica w Saarbrücken, wreszcie Francja, gdzie już ciepło i bezśnieżnie.
Pierwszy krótki postój w Nancy i jazda dalej. Pragniemy za wszelką cenę dojechać na czas odbywania się prób eleminacyjnych w Monte Carlo.
Jedziemy 1700 km bez przerwy, nie można nazwać przecież odpoczynkiem 15 minutowych postojów, w czasie których pijemy czarną kawę. Na zmianę z Nowakiem prowdzę wóz. Mijamy Dijon, Lyon, znaną Route Nationale No 7, pędzimy do słonecznego Monte Carlo. Stare miasteczka Vienne, Avignon, brzegi Rodanu, droga znana nam z raidu w roku 1935. Pięknymi serpentynami Corniche D'or mijamy kąpielowe miejscowości Lazurowego Brzegu.

DO METY DOJECHAŁO 81 WOZÓW.

O 9 rano 31 stycznia w chwili rozpoczęcia prób jesteśmy w Monte Carlo. Do mety dojechało 81 wozów. Po zameldowaniu się w biurze raidu idziemy oglądać próby, które polegają na ruszeniu z miejsca, zahamowaniu po 200 metrów tak, aby biała linia znalazła się miedzy kołami i ruszeniu do mety odległej 100 metrów.
Wozy amerykańskie robią próby dobrze. Wspaniałym zrywem odznaczają się sportowe Delahaye. Wielkie trudności mają wózki angielskie, gdzie jest trudna zmiana biegów. Najlepszy czas uzyskuie Schell - 23,4 sek. ma jednak 6 minut spóźnienia do Oslo co go przesuwa na dalsze miejsce w klasyfikacji.

PRÓBY REGULARNOSCI WYWOŁAŁY OGÓLNE NIEZADOWOLENIE.

Dowiadujemy się o wynikach na ostatnich 100 km. Panuje ogólne przekonanie, że zawodnicy francuscy dobrze wiedzieli, gdzie się znajduje tajny punkt. Przeżytek ten nie znalazł uznania w międzynarodowym tłumie sportowców. Najlepszą regularnością wykazały się towarzyszki naszych etapów ze Stavanger Rouault i Rodrigue na Matford.

JAK JECHALI POLACY

Przeglądamv listę punktów karnych na trasie. Bez punktów są Mazurek-Zagórna na Chevrolet z montowni Lilpopa oraz Borowik na Tatra. Brakuje Świądka na Polskim Fiacie. Rozbił się między Wiener Neustadt a Wiedniem. Marek-Jakubowski ledwo zdążyli przed zamknięciem mety. Spalili hamulce na górskich drogach Palermo-Tessyna-Neapol i mają duże opóźnienia: 58' do Neapolu, 123' do Monachium; 10' do Strassburg, 154' do Dijon i 4' do Lyon. Poza tym mają punkty karne za zbyt małe wymiary lusterka wstecznego, którego powierzchnia była przepisana regulaminem. To jest jedyny ciemny punkt dzielnych kierowców Polskiego Fiata.
P. Bellen członek Łódzkiego Automobilklubu wylądował na 13-tym miejscu w swej kategorii. Tutaj dopiero dowiedzieliśmy się, że p. E. Be11en jest obywatelem jugosłowiańskim zamieszkującym na terenie Łodzi od 8-miu lat. Od dwu lat p. Bellen bierze udział w imprezach sportowych Automobil-Klubu Łódzkiego i A. Polski zajmując zawsze miejsca klasyfikowane. Pan Bellen jest wiceprezesem komisji sportowej Automobil-Klubu Łódzkiego. W raidzie gwiaździstym do Monte Carlo p. Bellen wziął udział na wozie Fiat 1500. Jedynym towarzyszem i pilotem p. Bellena była jego małżonka. Wyczyn p. Bzllena należy podkreślić ze względu na dość ciężkie warunkt drogowe, jakie miał na trasie.

ZŁOŚLIWE LUSTERKO.

Doskonały na próbie Cristea cofa się w klasyfikacji przez punkty karne zebrane za prowizoryczne błotniki. Ten sam los spotkał czeskiego zawodnika Pohl'a na Skodzie, który przez zbyt małe wymiary lusterka traci 2-gie miejsce w małej klasie.
Polacy znajdują się na niezłych miejscach. Zagórna-Mazurek po świetnej jeździe z Bukaresztu, gdzie zdała ciężki egzamin polska Chevrolet zajmują 24-te miejsce przed słynnymi Holendrami Bakker Schut-Mutsaerts.
Borowik dobrze jadący na próbie regularnosci zajmuje 30-miejsce. Gdyby rozporządzał wozem o większym zrvwie, niż Tatra 75 śmiało mógłby znaleść się na 10-15 miejscu.

WĄTPLIWOŚCI, WĄTPLIWOŚCI...

Ostateczne wyniki podane na końcu rzucają nowe światło na ciągłe kombinacje w przyznawaniu miejsc i faworyzowaniu pewnych marek. Wbrew regulaminowi dopuszczono i przyznano pierwsze miejsce wozom wybitnie sportowym, co do których seryjności jest wiele wątpliwości. Delahaye zwycięscy Le Begue-Quinlin, Talbot Massa-Mahe, którzy zajęli 2-gie miejsce, wreszcie Ford Rumuna Cristea są dalekie od montażowego pasa seryjnej produkcji. Karoseria Forda Cristea jest wprost śmieszna. Kawałki drzewa obite płótnem, błotniki z płaskiej blachy. Na pociechę organizatorzy dali 5-miejsce Holendrom na rzeczywiście seryjnym Buick'u.

FAWORYZOWANIE WOZÓW FRANCUSKICH.

Wyniki raidu są wyrażnym złamaniem regulaminu. Wozy pierwszych trzech nagrodzonych wogóle nie powinny być uznane jako seryjne i zgodne z regulaminem. Ten nierozważny krok panów z International Sporting Klubu w Monaco może sprawić, że do raidu w roku 1938 stanie mało zawodników. Wyraźne faworyzowanie marek francuskich, faworyzowanie bez ogródek i sprzeczne z regulaminem wywołało wielkie rozgoryczenie wśród zawodników, którzy zupełnie głośno wypowiadali swoje słuszne zastrzeżenia. Raid o tak wielkiej tradycji powinien mieć zupełne czyste kulisy. Stronniczość i nieliczenie się z opinią może mieć smutne skutki.

BRAWO VILLORESI

W klasie wozów do 1500 cm³ podkreślić należy zasłużone i bezwględnie czyste zwycięstwo Włocha Villoresi na popularnej u nas Fiat 1500. Włoch jechał z najtrudniejszego w r. b. punktu - z Palermo w pięknej kondycji, próbę regularności i zrywu odbył w doskonałym czasie. Ciekawym jest, że w małej klasie nie spotykają się zwodnicy ze stronniczym przyznaniem miejsc. Decyduje tutaj istotny wynik zawodnika. Drugie miejsce niespodzianie zajęli Holendrzy na Hillman. Holendrzy coraz liczniej obsyłają raid, ustanowili bowiem szereg własnych nagród przeznaczonych dla zawodników holenderskich.
W klasie wozów do 1500 cm³, w skutek opóźnień, na ostatnim miejscu znaleźli się Marek-Jakubowski.
W konkursie wzięły udział również dwa autobusy, które zupełnie dobrze przebyły ze swymi pasażerami trasę.
W nagrodzie pań zwyciężyła Angielka Miss Molander na Plymouth.
Pobyt w Monte-Carlo urozmaicony był licznymi przyjęciami, tradycyjnym bankietem, balem. W miłym nastroju odbyło się małe pijaństwo w cudownych ogrodach egzotycznych, gdzie na cocktail-party międzynarodowa brać samochodowa, znalazła wspólną platformę porozumienia... niezbyt trzeźwego.

NAGRODY ZA KOMFORT ODDANO ANGLIKOM.

Konkurs komfortu i wyposażenia przyniósł pierwszą nagrodę angielskim wozom Wolseley, a drugą Daimler, Wozy te niesłychanie starannie i przemyślnie wyekwipowane w części zapasowe, narzędzia, przybory week'end'owe i. t. d, stanowiły sensację.
Drobny deszczyk, rzecz niesłychana w Monte-Carlo, nie przeraził nas przyzwyczajonych do gorszych zaburzeń atmosfery. Schowali się tylko po hotelach starzy Anglicy tłumnie zalegający o tej porze Rivierę.
Polskie ekipy spędzały w Monte-Carlo słusznie zasłużony odpoczynek razem. Cieszyliśmy się otrzymując liczne wycinki prasowe z kraju, świadczące o zainteresowaniu sportem motorowym w Polsce.
Po wszystkich uroczystościach tradycyjnych dla raidu rankiem 4 lutego przed hotelami zaczęły pakować się ekipy wracając do swych domów. Ekipa nasza miała w programie zwiedzenie Włoch aż po Neapol włącznie i powrót przez Austrię i Czechosłowację. Podróż powrotna naszej ekipy jest bardzo ciekawą dla turystów-samochodziarzy polskich, była pełna przygód i niezwykłych zdarzeń, zakończona niesłychanymi przygodami w Polsce.
W bilansie raidu należy podkreślić liczny udział Polaków (5 maszyn, gdy Niemców startowało tylko 2), dobre wyniki ekip Chevroleta i Tatry.
Podkreślić muszę, iż pech w naszej ekipie znalazł swe miejsce. Nie ma tu mowy o jakiemś niedopatrzeniu czy niedociągnięciu. Siła wyższa działała tutaj akurat na nas, ogólnie faworyzowanych na miejsce w pierwszej dziesiątce raidowców. Smutnym jest tylko to, że nasz wvnik z roku 1935 - 11 miejsce został nadal przez Polaków niepobity.
   Stanisław Prądzyński
Auto Technika Samochodowa, luty 1937

Klasyfikacja ogólna
    marka wozu start punkty
1 Le Begue-Quinlin Delahaye Stavanger 852.20
2 Ph. de Massa-N. Mahe Talbot ,, 851.70
3 Zamfirescu-J. Trevoux Hotchkiss Palermo 848.75
4 L. Schell-R. Dreyfus Delahaye Stavanger 848.35
5 M. Jacobs-T. de Boer Buick ,, 847.85
6 Ch. Lahaye-R. Quatresous Renault ,, 847.75
7 P. G. Cristea Ford Palermo 846.65
8 J. Paul-D. Danniel Delahaye Stavanger 846.25
9 R. G. Knutsen-T. Aas Ford ,, 845.10
10 Ch. Cordier Buick Tallin 844.55
11 J. A. Van Beeek Calkoen Ford Stavanger 844.15
12 A. Ph. Van Strien ,, Tallin 842.70
13 L. Villoresi Fiat Palermo 842.15
14 Ing. B. Neamtu-Lt Berlescu Ford Bucareszt 841,70
15 M. Worms Hotchkiss Stavanger 840.85
16 D. H. Murray Frazer Nash Umea 835.55
17 B. J T. Van der Hoek Packard Palermo 835.65
18 H. Imbert-J. Franqueville Delage Umea 835.55
19 F. Habnit Ford ,, 832.70
20 M. Gatsonides-C. L. Sanders Hillman ,, 832,60
21 J. Foch-Bousquet Citröen Stavanger 832,45
22 W. L. Innes Riley Umea 832,25
23 N. K. F. Falkenberg Oldsmobil ,, 831,95
24 M-me S. Zagórna-A. Mazurek Chevrolet Bucareszt 831.55
30 Borowik Tatra 75 Umea 829.25
80 T. Marek-J. Jakubowski Polski Fiat Palermo 636.25

Auto Technika Samochodowa, luty 1937
Klasyfikacja wozów do 1500 cm³
    marka wozu start punkty
1 L. Villoresi Fiat 1500 Palermo 842.15
2 M. Gatsonides-C. L. Sanders Hillman Umea 832.60
3 W. L. Innes Riley ,, 832.25
4 Z. Pohl Skoda Palermo 830.95
5 A. N. P. Iosnid Ford Bucareszt 830.80
6 N. A. C. Cornelius D. K. W. Umea 830.15
7 A. C. Scott H. R. G. ,, 825.00
8 V. Formanek-P. Steiberg Aero Bucareszt 827.25
9 D. E. Harris-C. Morgan M. G. Stavanger 817.10
10 G. Osjord-A. B. Idsoe Hanomag ,, 812,20
11 B. de Neergaard Morris Umea 805.15
12 A. B. Grant Jr-D. M. Wilson Triumph John O'groats 802.30
13 E. Bellen Fiat Varsovie 797.90
24 T. Marek-J. Jakubowski Polski Fiat Palermo 636.25
Klasyfikacja ekip pań
    marka wozu start punkty
1 Mrs. G. Molander Plymouth Umea 826.35
2 Miss C. Brusell - Ctesse von Blixen Finecke Ford ,, 826.35
3 M-mes G. Rousult M. Rodrigue Matford Stavanger 815.85
4 M-lle Van Vredenburch - Ctesse von Limburg Stirum Ford Amsterdam 810,95
5 Miss E. E. Parnell Hillman John O'Groats 808.75
6 Miss V. M, Wilby Armstr. Sideley ,, 802.55

Auto Technika Samochodowa, luty 1937

No. 53 Gerard Bakker-Schut and Ernest Mutsaerts in Lincoln finished 26th.

W.A. Mackenzie's Daimler no. 65.

Bedford bus driven by W. van de Weerdfinished 76th.

No. 99, J.G. Beurs, Mercedes-Benz bus ,81st.